Dzisiejsza uroczystość należy do najważniejszych świąt w ciągu całego roku liturgicznego. Wychodzimy z Jezusem ze świątyni. Niesiemy Najświętszy Sakrament w procesji, śpiewamy pieśni eucharystyczne, przystrajamy ołtarze. Ale warto postawić sobie pytanie: dlaczego to wszystko robimy? Dlaczego oddajemy tak wielką cześć małej Hostii?
Odpowiedź jest prosta, w Najświętszym Sakramencie jest prawdziwie obecny sam Jezus Chrystus. Nie jest to jedynie symbol. Nie jest to tylko pamiątka Ostatniej Wieczerzy. Nie jest to znak przypominający nam o Bogu. Podczas Mszy Świętej chleb staje się Ciałem Chrystusa, a wino staje się Jego Krwią. Tak powiedział sam Jezus: „To jest Ciało moje” i „To jest Krew moja”. Nie powiedział: „To oznacza moje ciało”, ale „To jest Ciało moje”.
Jezus wiedział, że człowiek potrzebuje Jego obecności. Pozostał pośród nas w Eucharystii. W każdym tabernakulum świata czeka na człowieka. Dzień i noc. W ciszy kościoła. W chwilach radości i cierpienia. W samotności i zwątpieniu.
W czasie II wojny światowej miała miejsce ta historia:
Przez ulicę jednego z polskich miast idzie pędzony przez gestapowców odział polskich więźniów. Nagle z naprzeciwka idzie z Najświętszym Sakramentem do chorego ksiądz z pobliskiej parafii. W jednej chwili cały oddział więźniów – Polaków – upadł na kolana. Widząc to ksiądz, udzielił im, błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Najpierw zdumienie, – potem wściekłość opanowała strażników. Zaczęli krzyczeć, ale żadna siła nie zdołała tych ludzi poderwać z kolan… Ksiądz pobłogosławił ich Najświętszym Sakramentem drugi raz. Zaczęli strażnicy grozić księdzu, że go zastrzelą. Po raz trzeci pobłogosławił ich i poszedł do chorego. Dopiero gdy zniknął za zakrętem, więźniowie podnieśli się i udali w dalszą drogę.
Po wyzwoleniu, uczestnik tego zdarzenia – inżynier z Wielkopolski – odszukał tego księdza, by mu podziękować, bo wierzył, że otrzymane wtedy błogosławieństwo pomogło mu przetrwać ciężkie dni niewoli. Ksiądz pamiętał o tym zdarzeniu. Miał je zapisane w swoim brewiarzu. A na końcu dopisał: „Nie może zginąć naród, który żywi taką cześć do Najświętszego Sakramentu”.
Niestety, wielu ludzi dzisiaj traci wiarę w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii. Dla niektórych Msza Święta staje się tylko tradycją, zwyczajem albo obowiązkiem. Zdarza się, że człowiek przechodzi obojętnie obok kościoła, nie pamiętając, że za ścianą świątyni mieszka Chrystus Eucharystyczny.
Dzisiejsza uroczystość jest wezwaniem do odnowienia naszej wiary. Kiedy klękamy przed Najświętszym Sakramentem, nie klękamy przed rzeczą, klękamy przed Osobą. Klękamy przed żywym Bogiem. Kiedy przyjmujemy Komunię Świętą, nie przyjmujemy zwykłego chleba. Przyjmujemy samego Jezusa.



































